tataAmelki
Księga gości
 

  



        

<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
04 styczeń 2012
... i tak przywitałem Nowy Rok 2012.


Dzisiaj przyszedł mi wyciąg z banku. Okazało się, że Bank pobrał mi 100zł prowizji, za realizację 50 zł na poczet zajęcia komorniczego, o którym dowiedziałem się po fakcie. Ręce opadają. Nie mam słów.

Mam nadzieję, że ludzie kiedyś się otrząsną, i po rewolucji i przewaleniu tego wszystkiego, będzie lepiej. Chciwość to chyba największy grzech dzisiejszych czasów. Stąd mamy na świecie kryzys, który niestety uderza najbiedniejszych.

Ostatnio słyszałem ciekawy wywód. Otóż jeden z internautów napisał, że dał instytucjom finansowym kasę na rozmnożenie. Przetrwonili je nie dając odsetek, i jeszcze znacząco pomniejszyli kwotę kapitału. A teraz te same instytucje domagają się spłaty swojej niegospodarności na obywateli. I tak ów człowiek nie dość, że stracił swoją kasę, to jeszcze musi z podatków pokrywać straty instytucji finansowych. Ów obywatel traci dwa razy. 


Po przyjściu z Banku, myślałem, że mnie szlak trafi. Nie dość, że płacę za prowadzenie rachunku, trzymam kasę u nich którą gospodarują jak chcą, to jeszcze naliczają bandycką prowizję ... a swoją frustrację mogę  koniowi zameldować.

Będąc w banku, słyszałem rozmowę jak to miła pani  za kontuaru  zaproponowała  pani emerytce przelanie 7000zł na lokatę 5%, a jak ja chcę pożyczyć kasę, to minimum 15% w skali roku, i do tego obowiązkowe ubezpieczenie, przygotowanie papierów do krydytu  etc. 

Biedni biednieją, a bogatsi się .... 

Chciwość - to  czym się wszyscy obecnie kierujemy w "dokonywaniu życia". Ostatnio super film o tytule "Chciwcy" obnażył naszą genetyczną wadę. Wszyscy jesteśmy tacy sami i to się nie zmieni, chyba, że ....  

Podczas odrabiania lekcji z Amelką zastanawiałem się w jakich czasach przyjdzie żyć mojemu dziecku za kilka lat. Pewnie z chipami i permanentną kontrolą nie tylko czynów ale i myśli.
... a tego już nikomu nie życzę w nadejszłym 2012 i pozostałych innych.

10 grudzień 2011
UWAGA

Dzisiaj zrobiło mi się przykro, najbardziej przykro, ze wszystkich przykrości na świecie. Przeczytałem uwagę w dzienniczku Amelki

Pani napisała, że Amelka powiedziała o sobie: „ …. i tak jestem głupia”
Kontekst wypowiedzi nieważny, ale zabolało mnie jak cholercia.

Po drążyłem dziecinę rozmową i dotarłem do sedna.

Chodzi o to, że są dzieci w klasie, które potrafią płynnie czytać, i są takie, które dopiero się uczą i pojedyncze literki, składają w sylaby, a potem w słowa. A, że moja córcia należy to tej grupy wolniej czytających ( 12 w stosunku do 4 szybciej ) , uznała, że jest głupia, bo się dopiero uczy.
Wyjaśnienie, zajęło mi trochę czasu, że po to się chodzi do szkoły, aby się uczyć czytać, pisać, liczyć etc … i ten kto się dopiero uczy nie jest głupi.

Zrozumiała, i zaczęła po wszystkim płakać.

Niestety właśnie Amelka zaczyna swój mały wyścig szczurów, w rywalizacji! … tylko o co?

Np. słyszałem od zaprzyjaźnionego taty, że ich dziecko przed pójściem do szkoły, przez 15 minut duka czytankę, ucząc się jej prawie na pamięć, aby potem w szkole z dumą czytać płynnie.

Czy to znaczy, że jest ambitniejsze od innych? Czy mądrzejsze? …a może sprytne! albo… ?

Gubię się w tym co jest lepsze? I jaką funkcję edukacyjną ma pełnić szkoła? … może właśnie jej największym zadaniem jest wywieranie nacisku na rywalizację abyśmy rozpoczęli za młodu marsz ku doskonałości.  Przecież wiadomo, że ci co będą w peletonie, będą dyktować warunki tym z tyłu.

Tylko czy przez to będą bardziej szczęśliwi?

A … na to wszystko oczywiście już największy wpływ ma klimat domu i rodziny, która determinuje nasze zachowanie i sprawia, że w przyszłości jesteśmy: głupsi mądrzejsi, przemądrzali, zahukani, dumni i bladzi, szyderczy, a najgorzej jak okrutni, tyranizując swoim ego otoczenie.


Ja takim tatą - tyranizującym - nie zamierzam być! ... tylko jakim?  ... i tu rodzi się dylemat w obliczu nowych szkolnych spraw.

... a na małym marginesie dodam, że zaczęliśmy z Amelką zakrojone działania na rzecz płynnego czytania.

02 listopad 2011
HISTORYJKA

W czasie trwania długiego weekendu, byliśmy z Amelką w kompleksie pałacowym w Kraskowie. Okolica bajeczna, tak bajeczna, że trudno oddać urok w opisie.... dlatego też, nie o tym mowa.

Podczas powrotu, w Opolu, zacząłem tłumaczyć Amelce, że następny postój zrobimy w Częstochowie.

- .....a wiesz, dlaczego Amelko miasto Częstochowa, tak się nazywa? – i opowiedziałem krótką historię o mieście, do którego jak się jedzie, to znika za pagórkami. – .... i dlatego przyjezdni zaczęli mówić na to miasto w taki zabawny sposób, bo miasto Częstochowa, się po prostu często chowa.

Wsiedliśmy do auta i pognaliśmy. Po jakiejś godzinie z tylniego rzędu usłyszałem

- tato, to za ile dojedziemy do tego CHOWANEGO!

25 październik 2011
GRYZIEMY

Gryziemy, gryziemy, razem z jabłuszkiem …. –
była to bułka nafaszerowana musem - gryziemy, - powtarzała w koło i naokoło kobicina, jakby się jej płyta zacięła  - …. o tu gryziemy, tak dobrze, …. nie nie wypluwamy tylko, gryziemy, od spodu gryziemy, nie, nie tutaj, o tak gryziemy, gryziemy dokładnie …. cale jabłuszko, ładnie gryziemy, gryź wszystko, ... to jest dobre, .... gryziemy, nie z tej strony, a z tej…. siedź spokojnie, jeszcze nie wstawaj , gryziemy… , juz nie chcesz, no podjedz jeszcze o tak gryziemy...

Myślałem, że mnie szlag jasny trafi jak tego słuchałem, przy okazji wysyłania listu na poczcie. Nie rozumiem skąd bierze się u ludzi maniera, gadania do dziecka, w taki sposób aby wszyscy dookoła uczestniczyli w monologu.

Nie wspomnę już o dziecku, które musi wysłuchiwać na co dzień takich tekstów.

Miałem ochotę wyrwać tę bułkę z rąk trzylatka i wysmarować jabłuszkiem twarz kobieciny powtarzając gryziemy! , o tak gryziemy!

Wściekłem się  strasznie.  Nie mogłem doczekać się momentu wyjścia.  Jej "gryziemy" trwało dobre 10 minut. Od tego czasu, mam traumę na widok bułek z jabłuszkiem.  


19 październik 2011
KPINA

„Poranny tost owiany zapachem pobliskiego lasu. Aromatyczna kawa z białą pianką z obłoków mknących za oknem. Mieszkanie w rytmie życia, jaki każdy chciałby wieść”

Oto cytat, który rzucił mnie na kolana. Tak oto jedna z firm developerskich, reklamuje swoje osiedle mieszkaniowe na Wilanowie w Wawie.

To brzmi jak jakiś dowcip lub kpina z obywatela. Nie wiem, czy oni nas uważają za ....   wierzących w idiotyzmy.

Ten kto był na osiedlach w Wilanowie, chyba śmieje się w głos po przeczytaniu powyższego cytatu.

W Wilanowie developerzy usytuowali budynki, w taki sposób, że  stoją obok siebie w odległości kilkunastu metrów. Już ciaśniejszej zabudowy nie da się zrealizować.  W środku blokowisk  są małe skwery: z jedną huśtawką i drabinkami. Całość 4 metry na 4 metry.   To ma być plac zabaw.  Mieszkania są tak rozlokowane, że sąsiad sąsiadowi bez trudu zagląda do okna. Ekshibicjonizm w pełnej krasie.

Właściwie, to nie trzeba mieć TV. Wystarczy wyjść na balkon, a  u sąsiada z na przeciwka,  wszystko idealnie widać, i to na prawdę,  bez wytężania wzroku.

A tu nagle developer wyskakuje z porannym tostem owianym zapachem pobliskiego lasu.

Ale beka!!!


17 październik 2011
CÓRCIA TATUSIA

Nie na marne jest powiedzenie, że każdy tatuś jest zakochany w swojej córce, a mamusia w synku.

Ja bym to ujął trochę innym stwierdzeniem.  Rodzic jest zauroczony swoim dziecięciem. 

Trudno jest mi scharakteryzować na czym polega różnica w zauroczeniu przypadająca na mamę wobec synka  i tatę wobec córci. 

Ważne tylko aby nie popaść w skrajność i nie wychować dziecka, które kiedyś będzie próżne, samolubne, zadufane w sobie, uważające, że wszystko się należy i świat kręci się wokół jego osoby.

Tylko jak to uczynić, gdy dzieci dobrze wiedzą jak ująć swoich rodziców, aby spełniały się ich życzenia. Taka mała istotka, już wie, co znaczy kokietować, jak rozegrać karty, aby uczynić coś co będzie po jego myśli.

Bardzo ciekawe i inspirujące jest bycie w centrum takich "zabaw:", pomiędzy dorosłym czyli nami, i przyszłym dorosłym, dla którego to jak my się zachowamy teraz, wpłynie na jego przyszłe życie. Zabawne ale i męczące w podejmowaniu  decyzji, gdzie trzeba odrzucić emocje i włączyć umysł. 

To spora odpowiedzialność spoczywająca nie tylko na rodzicach ale i wszystkich przebywających w kręgu malca. Myślę, że cywilizowane społeczności o tym wiedzą i rozumieją ten problem, dając wsparcie w szkole, na ulicy.    Babci i dziadka nie biorę pod uwagę, bo dla nich wnuczek/a to już kompletny kręcioł emocjonalny im można powtarzać w nieskończoność, a i tak zrobią więcej niż dziecina chce. 

No właśnie! ,  .... ale  to nie jest takie proste,  nawet gdy osiągniemy 100% wiedzy i zdolności w odmawianiu. W obliczu, bardzo smutnych i przygnębionych  dziecięcych oczu, tak naprawdę, zrobiłoby się wszystko, i zamiotło wszelkie mądre frazesy pod dywan.

I tu kłania się zlota zasada środka!  Trochę tu i trochę tam, tak by starczyło po równo.

  W końcu co ja wiem o tym wszystkim  mądrego, gdy mi Rudka  powtarza, że przez swoje zachowanie rozpieszczam dziecinę pomagając wkładać np kurteczkę i nieść tornister ze szkoły zahaczając o sklep zabawkowy, w którym kupuję 31 konika do kolekcji, koników z jednym rogiem.

Na marginesie dodam, że nie mam zielonego pojęcia, o co chodzi z tymi konikami z rogiem, od których mam wielką dziurę w brzuchu od wiercenia słowami.   Dla mnie one wszystkie są takie same. Do tego wszystkiego na przekór sobie, podczas zabawy muszę wybierać najpiękniejszego i uzadniać swoją decyzję, co mi kompletnie już nie pasuje, bo czuję że kłamię. Niemniej, dla koników, moja córcia, najchętniej użyłaby wiertarki zamiast słów, wycelowując wiertło w sam środek mojego pępka.

Koniki jednak nie obejmują u mnie zasady zdroworozsądkowej! 

Jest jeszcze trochę takich odstępstw ale o tym to już małe SZA! 

08 październik 2011
NIEŚMIERTELNOŚĆ 

- Tatusiu obiecaj mi, że nigdy nie umrzesz! 

Co miałem odpowiedzieć.  - .... umrę Amelko, jak już będziesz duża, bo każdy musi kiedyś umrzeć. Podobnie jest z kwiatami i drzewami,  które usychają ze starości. Każdy musi kiedyś odejść.  

NIe chciała tego sluchać, tylko kazała mi obiecać, że nigdy i przenigdy Jej  nie opuszczę.   Więc obiecałem Amelii  swoją nieśmiertelność, mamusiową  też.

08 październik 2011
SPRZECZKA

Niedawno podniosłem głos na Rudkę, która akurat wychodziła do pracy. Czymś mnie zdenerwowała. Potem wymieniliśmy dwa trzy zdania. Ton wzajemnych wypowiedzi nie był wrogi, jedynie mocno stanowczy. Drzwi się potem za Rudką zamknęły.

Gdy w domu zostaliśmy sami z Amelką,  powiedziała:

- nie wolno się kłócić rodzicom! … nie wolno tato, pamiętaj o tym!

- dlaczego? – zaciekawiony odparłem – przecież wcale się nie kłóciliśmy!

- kłóciliście słyszałam! – zmartwiła się i ściszyła głos - .... bo jak się rodzice kłócą, to
idą w świat, i potem znajdują sobie inne rodziny, i potem mają nowego dzidziusa ... , a ja co mam wtedy zrobić no co? – słychać było podenerwowanie – i co mam wtedy zrobić ? ... też mam  sobie poszukać nowego tatusia i mamusię! - zamyśliła się -.... a ja nie chcę szukać nowych rodziców, nie chcę iść w świat! Nie chcę mieszkać z nikim innym tylko z wami,  z moją mamusią i tatusiem!

08 październik 2011
CIĄGLE

Dawno mnie tu nie było. Kiedyś miałem czas na pisanie, było jakby więcej tematów do dzielenia się z innymi. A teraz ....

Prawdą jest to, że jak dziecko dorasta, my dorośli, zaczynamy się stawać bardziej stonowani, w wyrażaniu emocji. Może stąd brak inwencji.

Gdy dziecko jest takie tyci, tyci, chce się, nam rodzicom, krzyczeć i dzielić szczęściem ze wszystkimi dookoła. Zamieszczamy nawet zdjęcia naszych pociech w necie.  Wszystko jest dla nas nowe, takie nieokiełznane w opisie.

Potem to uczucie, lub raczej potrzeba dzielenia radości z innymi, wyrównuje swój poziom dążąc do osiągnięcia całkowitej równowagi.

Wystarczy posłuchać na placu zabaw rozmów młodych rodziców. Mówią tylko o jednym: o swoich pociechach. Potem gdy już dorastają ich  dzieci, przychodzi miejsce na inne tematy.

Oczywiście to nie znaczy, że mniej kochamy nasze pociechy. Kochać je zawsze będziemy.  Tyle, że  już nie tak krzykliwie.

A teraz z "drugiej beczki"! 

Każda mamusia potrzebuje mieć dziecko, aby się nim opiekować
– to ostatnia opinia Amelki.

W tym zdaniu jest zawarta kwintesencja życia, bowiem dla dziecka, każda kobieta jest, mamą, obecną lub przyszłą.

Jeśli to nie jest dane, umieramy powoli i w samotności otaczając się substytutami - jeśli takowe mogą w ogóle istnieć.

Iną sprawą jest to, że nie każdy z nas zasługuje na zostanie rodzicem.
Obowiązki rodzicielskie, to ciężkie jarzmo, które trzeba unieść i odwrotu od tego nie ma.

Dziecko = wychowanie = poświęcenie  .... -  to jedyne co przychodzi mi w tej chwili na myśl. Permanentne poświęcenie, a co za tym idzie nieustanny pośpiech, gonitwa do szkoły,  udział w  zajęciach  pozalekcyjnych , odrabianie lekcji itp. Itd. Tego zaczyna być coraz więcej. 

Jest takie powiedzenie, małe dziecko mały kłopot, duże dziecko duży kłopot. Coś w tym jest. I najciekawsze, że obok  nie ma miejsca na egoizm i bycie luzackim tatusiem lub mamusią.

Pośpiech, ten nieustanny pośpiech na dłuższą metę potrafi nieźle dokopać.  I tak z jednej strony mamy miłość do dziecka, a z drugiej strony coraz większe poświęcenie dla Niego, aż do czasu gdy nie wyfrunie z gniazda.  Potem pewnie  znów jest pustka i przyjdzie dużo czasu na refleksje i być może dzielenie się z innymi.

To tyle kwestii samotłumaczenia, że zaniedbuję ciągle siebie i bloga i rzadko tu zaglądam.

13 wrzesień 2011
PRZEKLEŃSTWA

Słysząc odgłosy z ulicy, dochodzę do wniosku, że klnięcie, to rzecz ludzka i trudna do uniknięcia.

Zatem i wieloczasem  w domu wyrwie mi się jakieś niecenzuralne słowo.

Na szczęście, jak już muszę, nauczyłem się używać lekkich przerywników, typu kurtka na wacie, kurka, o rany, ewentualnie cholercia jasna, czasem są boskie:  Jyzas,  lub maryjne: Matko Boska,  a pokrótce i już na sam koniec: pospolite  o Rety. 

Moje dziecko, któregoś dnia, wychodząc z domu, krzyknęło do siebie

- kura! Zapomniałam wziąć … - powtórzyła jeszcze ze dwa razy  przekleństwo, i pobiegła do pokoju wziąć zabawkę.

Od tego momentu, „KURA” stała się dla mnie THE BEST ONE w chwilach emocjonalnej słabości.






 





Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
81194
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
2747
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
66
Zobacz serwisy INTERIA.PL